W Opolu znikają zawody, które przez lata były nieodłączną częścią miasta. W nowym cyklu przedstawiane są ginące profesje, a jako pierwszy ukazany zostaje zegarmistrz, który mimo upływu lat wciąż wykonuje swoją pracę ręcznie. Zakład zegarmistrzowski przy ulicy Krakowskiej działa od 1946 roku, a jego obecny właściciel, pan Norbert Labusga, ma ponad pięćdziesięcioletnie doświadczenie w zawodzie. W artykule przybliżono zarówno początki jego kariery, jak i zmiany, jakie nastąpiły w branży na przestrzeni lat.
Zakład zegarmistrzowski, w którym pracuje pan Norbert, był świadkiem wielu przemian zachodzących w technologii i preferencjach klientów. Swoje doświadczenie rozpoczął w 1976 roku, a pierwszym zegarkiem, który naprawiał, był polski budzik. W czasach, gdy zegarki mechaniczne były popularne, naprawy były powszechne. Klienci chętnie korzystali z usług zegarmistrzów, a w zakładzie pracowało nawet pięciu rzemieślników, co świadczyło o dużym zapotrzebowaniu na takie usługi.
Obecnie sytuacja się zmienia – zaledwie kilku zegarmistrzów pozostało w bliskim otoczeniu pana Norberta, a zainteresowanie nauką tego zawodu znacznie spadło. Nowoczesne technologie, w tym smartwatche, nie sprzyjają odrodzeniu się tego fachu. Norbert Labusga, mimo trudności, z radością wspomina klientów i historię zegarków, które naprawia. Oprócz wartości użytkowej, wiele z nich ma duże znaczenie sentymentalne, co sprawia, że każda naprawa to wyjątkowe doświadczenie zarówno dla zegarmistrza, jak i jego klientów.
Źródło: Urząd Miasta Opole
Oceń: O historii zawodu zegarmistrza w Opolu
Zobacz Także


